ktak

Właściwie bez wiodącego tematu, takie tam pisanie co mi do głowy przyjdzie

Wpisy z okresu: 8.2015

Połówka

Połówka

Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, że dzisiejszy wpis jest moim pięćsetnym. Przez niecałe dwa lata. Płodny jestem jak królik w Australii , naprawdę nie wiem skąd to się bierze. Ja jako człowiek który tak jak bohater Karola Maya, niejaki Sam Hawkins wolał z nożem w ręku stanąć naprzeciw niedźwiedzia grizzly, niż zanurzyć pióro w kałamarzu, aż tyle napisał? Przecież ta moja niechęć do pisania była jednym z powodów przerwania mojej kariery naukowej. Miałem cały materiał na habilitację, ba nawet na dwie , byłem usilnie namawiany przez przełożonych, aby tylko napisać książkę na ten temat / i tak nikt by jej nie czytał/, a ja na samą myśl o pisaniu miałem myśli samobójcze. W rezultacie pięknie zapowiadająca się kariera naukowa poszła w kąt. I tego nie żałuję, no może trochę mi żal nauczania, ale samej nauki to nie, bo co to za nauka inżynierska ? Naukowcem może być gość co odkryje nowe prawa rządzące np. astronomią , ale nowe algorytmy obsługi wagonów kolejowych? Profesor od tego? Matko kochana , inżynier ok, ale profesor to przesada. Ale nie o tym miało być. Jest jubileusz i czas na podsumowania. Więc po pierwsze moja awersja do wszelkiego pisania wyniesiona z lat młodzieńczych okazuje się nie być permanentna. Tak jak wiele rzeczy w życiu , a więc jeszcze jeden dowód na to ,że nigdy nie mów nigdy. Po drugie zauważyłem ,że piszę tak trochę dla siebie, bo nie wiem jakie gusty mają czytelnicy , ale chyba tak jest dobrze, bo nie wiem czy byłbym w stanie pisać dokładnie na zamówienie. I wreszcie ostatnie, bardzo jest sympatycznie ,że Wam się chce czytać te moje wypociny i bardzo jest to miłe. Wobec tego wszystkim , którym nie szkoda czasu na czytanie, dziękuję. A tytułowa połówka to wiadomo ,że flaszka dla uczczenia, a nie pół tysiąca, ha ha ha.

Neandertal

Neandertal

Ludzie z tej epoki mnie fascynują, jak sobie radzili jak spali jak mówili a także takie drobiazgi jak na przykład się strzygli i czy w ogóle. Ale na żadnej rycinie nie widziałem Neandertalki z warkoczem. Tylko krótko strzyżone towarzystwo. Jeśli mieli ogień to można się domyślić ,ze wielu przez nieuwagę sobie włoski przypalało. Ot choćby w czasie walki o żarcie, albo zazdrosne partnerki im wyrywały, czy w czasie walk przeciwnicy. Taki materac na łbie to była jednak osłona przed uderzeniem, więc myślę ,że o to dbali. Albo inne pytanie, jak dbali o pazury. Na podstawie obserwacji zwierząt można przypuszczać ,że Neandertale mieli pazury inne niż my. Wydaje się ,ze mieli długie i szpiczaste pazury do rozdzierania zdobyczy i do pomocy przy na przykład wspinaniu się na drzewa czy skały. Ale z doświadczenia wiem ,że takie pazury bardzo słabo się ścierają, a rosną szybko. Więc jak to było z pedicure? Bo bez kontroli po dwóch, trzech miesiącach taki dzikus chodzić nie mógł. Czy zatem , co obrzydliwe, obgryzał sobie szpony i u rąk i u nóg? A może tak go obsługiwali inni współplemieńcy? Jaka była cena za ten serwis? Czy wystarczyła porcja mięska z następnej zdobyczy, a może przytulenie w nocy aby było cieplej, czy na przykład obowiązek plemienny. Ten i ta obgryzają , inni dzielą zdobycz, inni polują, a jeszcze inni pilnują ognia. Jest jeszcze wiele innych czynności przy których taki Neandertalczyk był uzależniony od kolegów. Na przykład jak u małp wiskanie, opatrywanie ran i inne. Życie tych stworzeń musiało być bardzo ciekawe.

Jeśli dozyję jutra

Jeśli dożyję jutra

Tak , tak. A było to tak . Oglądałem sobie mistrzostwa świata w lekkiej atletyce z Pekinu. Ogłoszono bieg na 400 m przez płotki kobiet. Sprawozdawcy przystąpili do prezentacji zawodniczek. I wtedy na torze numer 2 przedstawiono Ją. Szczupła , wąska w biodrach, bez biustu, prawie chłopiec. Lśniąca  ciemna skóra, na głowie krótko przystrzyżone afro a na nim plastikowa opaska a na niej splątana gąbka w tak zwanym oczojebnym kolorze jaskrawej zieleni, na nosie okularki jak szkła od butelek pewnie ciężkie jak cholera. Wydatne usta pociągnięte karminem, a na wąziutkich bioderkach złoty paseczek. CUDOWNA. Pomyślałem ,ze jak będzie dobiegać do płotka i jak potrząśnie głową do góry to sam ciężar okularów pociągnie ja nad płotkiem. Byłem zauroczony, dopóki nie zobaczyłem jak uczestnik następnego biegu , Japończyk z tatuażami w kolorze złota na chudych ramionkach, spod zbyt długiej grzywy patrzy na MOJE cudo tymi swoimi migdałowymi oczami. Pomyślałem ślepy, czy co , jak może się jemu ta moja wybranka podobać. Do gejszy podobna jak ja do Prezydenta Putina. No nic bieg się zaczął i moje przewidywania co do błogosławionego działania denek od butelek zaczęły się sprawdzać. Ulubienica zdobyła srebro, za metą padła i długo operator pokazywał jak jej brzuch faluje napełniając płuca świeżym tlenem. A w tle syn Szoguna patrzył spod grzywki na nią i oczu nie mógł oderwać skubany. Sam zajął ostatnie miejsce i to mnie trochę podbudowało. Nie ma czym chłopiec jej zaimponować, nie to co ja figurka atlety , postura zwalista i ten umysł. I tu się zastanowiłem jak ja się z nią dogadam, ale to Amerykanka więc dam radę. I teraz następuje moment krytyczny powiem o swojej fascynacji, bo to chyba nie miłość , mojej żonie jak przeżyję opublikuję. Żona z wrodzonym pragmatyzmem tylko prychnęła i przestałem się dziwić. Laska z Pekinu pojedzie do USA i tyle ja będę widział. A może ona mnie zafascynowała swoja innością?

Od do pały

Oda do pały

Hola , hola  chodzi o głowę, a właściwie jej wierzchołek. Nie wszyscy zdają sobie sprawę jak mężczyźni odbierają sprawę włosów na głowie. Niby wszyscy rodzimy się, a potem porastamy. I tylko czasem gdzieś pomiędzy jednym przeżyciem, a drugim do głowy wpada pytanie – czy ja też wyłysieję? Odpowiedź najczęściej jest pozytywna, bo prawie wszyscy mamy szanse. A takie pytanko, jeśli już, to jak by było najlepiej. Większość chłopów jest do pewnego stopnia skłonna zaakceptować łysienie typu, bratu Furtianowi spadł kaptur i odsłonił nagi wierzchołek. Szczęściarze maja tę frajdę ,że nie widzą tej pięknie wyglądającej plamy na wierzchołku i w związku z tym mało im to przeszkadza. Przykładem takiego szczęściarza jest Włodzimierz Korcz. No ,ale nie wszyscy maja to szczęście. Są faceci którzy szybko tracą włosy i na czubku i z przodu. Tym w sukurs przychodzi coś co nazywa się zaczeską. Zapuszczają z jednego boku włosy i zaczesują na drugą.  I co ciekawe czeszą się zwykle z przedziałkiem, który z czasem jest coraz bliżej ucha. A najfajniej mają gdy zdrowo zawieje. Żagiel powstaje, a potem zwrot i opada zawsze na złą stronę.  Tu przykładem klasycznym był Dariusz Szpakowski. Potem są inne rodzaje łysienia. Z całej głowy włosy się zsuwają równomiernie zwyczajnie rzednąc. Tu się niewiele da zrobić i nie ma o co walczyć, tylko trzeba włoski nosić krótko. Tak jak Włodzimierz Szaranowicz. Inny typ to włosy zsunięte z czubka na brodę, tak jak u Lenina. Nigdy nie słyszałem aby ktoś łysiał z tyłu, dziwne. I na koniec wierzenia a propos łysienia. Ten komu się robią zatoki z przodu to podobno myśliciel, ten łysiejący od góry to podobno pies na kobiety, zaś ten co łysieje i tu i tu to podobno myśli ,że jest pies na kobiety. 

Szok reklamowy

Szok reklamowy

Czasem chodzę po domu, a w tle słyszę włączony telewizor. Tak było i tym razem . Jakież było moje zdziwienie, gdy z głośników dobiegły do mnie słowa reklamy- „…i Ty możesz przywrócić pecha pochwie”. Na tym dziwnym stwierdzeniu reklama się zakończyła, a ja przez dłuższą chwile stałem oniemiały. Po pierwsze jak, myślałem, jak można reklamować przywracane pecha? I starałem się sobie wyobrazić o jaką sytuację chodzi. Czyli, i to jest druga wątpliwość, co jest pechem pochwy? Za czasów mojej młodości był satyryk o nazwisku Andrzej Rumian. I do niego ludzie zwracali się z pytaniami typu, Panie Rumian czy można trzymać jajka w lodówce? A on odpowiadał, można z tym ,że są kłopoty z zamykaniem drzwi. A mnie się w sprawie pecha nasunęło inne pytanie do Pana Andrzeja, Panie Rumian czy można mieć stosunek z kobietą która połknęła igłę? Odpowiedź , można z tym ,że w miejsce prezerwatywy należy użyć naparstka. Gdy się tylko uśmiechnąłem pod nosem, zaraz jak objawienie spłynęło na mnie ,że nie o pecha chodzi tylko o pH czyli wskaźnik kwasowości. I tu ze zrozumieniem znów napłynęły wątpliwości. Owszem , te Panie , które uważały na lekcjach chemii przypomną sobie ten tajemniczy skrót, ale zapytaj je, ile powinno takie pH wynosić w rzeczonej pochwie? Tego pewnie się nie dowiesz, więc dalej nie wiadomo co przywracać i do czego. Na dodatek lektorka reklamy przeczytała nazwę wskaźnika w tak jednoznacznej formie  pecha ,że ta pewnie szkolona aktorka czy lektorka nie zostawiła niepewnym Paniom cienia wątpliwości ,że chodzi o zwykłego pecha. Potęga reklamy jest ogromna ale mam wątpliwości czy mimo sporych nakładów znajdzie się duża liczba chętnych na przywracanie pecha pochwie.

Wakacje

Wakacje

Kiedyś się zastanawiałem nad rolą wakacji w życiu ludzi. I daje się zauważyć mocna ewolucja w temacie, jak mawiają niektórzy. Dawniej ludzie dzielili się na dwie kategorie, tych co nie mieli wakacji nigdy i tych co je mieli cały czas. Tak druga kategoria to szlachta wszelkiego autoramentu, a ta pierwsza to lud pracujący miast i wsi, oraz niewolnicy. Czy to było sprawiedliwe, czy nie, samo urodzenie determinowało stosunek do dni wolnych od pracy. Teraz się to powoli zmienia , bo już w XX wieku niektóre grupy społeczne nabyły prawa do wypoczynku i nie bardzo wiedziały co z nim zrobić. Bo na przykład gdzie mógł się udać pracownik PGR w listopadzie? A dopiero wtedy dostawał urlop. Mógł zasuwać w domu, lub pić z kolegami. Jako ,że wypoczywał, z reguły wybierał to drugie. Kobiety w ogóle nie mają urlopu, z racji płci im nie przysługuje, tak myśli wielu. Ale to się zmienia. Najpierw powstały działki, gdzie jeździ zapracowany w tygodniu urzędnik i tam „wypoczywa”. To znaczy zbija, rżnie piłą, maluje , kopie, grabi, sadzi itp. To dla zmyłki nazywamy, wypoczynkiem czynnym. Wypoczywa biernie, po powrocie z wakacji, w pracy. Mało tego, broni tego swojego wypoczynku jak jakiejś świętości. A chodzi o to ,że to jest jego własność i niektórzy lubią tak potyrać na działce. Powstaje też coś czego nie znaliśmy poprzednio. All inclusive. Wypad do kraju najczęściej arabskiego, bo tam taniej, a warunki jak we Włoszech. Ale teraz tam jechać, trochę strach. Nic to, na następny rok nazbieramy na wakacje więcej, to się udamy do Grecji. Tak kombinują młodzi. I ta perspektywa wyjazdu jest jeszcze jedną z rzeczy jakie trzeba zdobyć i jaką należy się chwalić. Bo istnieje konkurencja. A w całym tym chaosie zapominamy, że odpoczynek to robienie tego co się naprawdę lubi. I Ci co uwielbiają spać , mogą spać po 14 godzin na dobę, Ci co lubią pływać, pływają , a Ci co grzybki lubią, to zbierają. I tak właśnie ma być i po to są wakacje. Tak sądzę.

Zajadłość

Zajadłość

Jak wiele musimy się jeszcze uczyć pokazują obecne czasy. Wielu z nas widzi rzeczywistość dwubiegunowo, albo opcja A albo B. Ja oczywiście tez mam swoje sympatie i antypatie ale staram się szanować zdanie innych i ich wybory. Chcę być tolerancyjny. Na drugim końcu daje się obserwować tendencja do nietolerancji i strategia typu kto nie z nami ten przeciw nam. Taki sposób podejścia znam z czasów PZPR jako jedynie słusznej siły wyrażającej dążenia narodu. Ani to jednak nie była ta siła, ani te dążenia. Teraz tez tak jest , a wiara w to ,że paroma dekretami się to zmieni jest nie dość ,że złudna, to nieuczciwa wobec tych co to inne zdanie mają. Nie chce nikogo atakować, ani nikomu przyganiać. Ostatnio tłumaczyłem wnukowi ,że Prezydenta wybrali Polacy i obojętne , który by wygrał to należy ten wybór szanować. On się zgodził, ale ponieważ jest niezły z matematyki i lubi policzyć , zaczął mnie pytać Dziadek, ale wynik był prawie równy, a wybrany reprezentuje tylko połowę Polaków to czy to znaczy ,ze on tę drugą połowę oleje? Odpowiedziałem ,że to zależy od Prezydenta , bo powinien być dla wszystkich Polaków, a nie dla wybranych. Potem dodałem ,ze właśnie po postepowaniu wobec tych co go nie wybierali, poznaje się czy to wielki człowiek i godny urzędu czy przypadkowy pomazaniec. Nie bardzo mu się to podobało , bo on by wolał aby Prezydent był sprawdzony jako przyjaciel wszystkich. Niestety w demokracji nie ma takich mechanizmów by weryfikować przed objęciem urzędu. Ale tak by było sprawiedliwie i bezpiecznie powiedział i trudno się z nim nie zgodzić. A zajadłości politycznej mówię NIE.

Ideał

Ideał

Jakoś się zahaczyłem w kosmosie i chodzi mi po głowie parę rzeczy. Pisałem już o tym ,że człowiek w stanie nieważkości robi się dłuższy o jakieś 5-8 cm. Tak się dzieje, bo stawy robią się luźne, nie ocierają o siebie kości i w ogóle inaczej się przemieszczają w ciele płyny itp. Życie w nieważkości było do tego stopnia zaskoczeniem ,że pierwsi kosmonauci, przebywający dłużej w kosmosie , po lądowaniu nie byli w stanie sami opuścić kabiny lądownika na skutek zaniku mięśni. Dopiero potem w kosmos wystrzeliwano statki ze sprzętem do codziennego ćwiczenia mięśni i to bardzo ważny obowiązek kosmonauty. Są projekty sztucznej grawitacji, ale to jeszcze daleka przyszłość. Ale po co się męczyć skoro w nieważkości mięśnie w tym zakresie jakie posiadamy nie są potrzebne, nie są potrzebne też tak grube kości. W nieważkości duże rzeczy nie ważą. Więc jakby to było w czasie długich podróży w kosmosie. Ludzie by tracili mięśnie, a ich dzieci rozwijały by się w warunkach inaczej zdeterminowanych niż na ziemi. Bez ciążenia kości byłyby dłuższe i cieńsze, mięśnie dużo mniejsze, ilość płynów w organizmie dużo mniejsza, zapotrzebowanie na pokarm mniejsze, bo wydatek energetyczny mniejszy. A jak by wyglądał ideał takiej kosmicznej kobietki? Już widzę te ogłoszenia towarzyskie w międzygwiezdnym internecie- Przystojna , smukła lat 26 i wzrost 197 cm wymiary 38-30-44 ,szuka partnera od 230 cm .  Wagi w ogłoszeniach nie będzie bo i skąd? A więc wysoka trzcinka, według naszych standardów anorektyczka, a ona uważa się za cycatą seksbombę. Jej zasadniczą wadą jest to ,że nie ma szans by żyła w naszym środowisku naturalnym na ziemi, po prostu się nie podniesie, brak sił. Takie pozornie bzdurne rozważania prowadzą do pewnych skojarzeń , których trudno się było doszukać bez przejścia tego toku myśli. Na przykład takie postaci prehistorii opisywane w formie rysunków o istotach , które unosiły leciutko niebywałe ciężary. Możliwe, w stanie nieważkości. A więc jakby mogli wyglądać przybysze z obcych planet? A zależnie od środowiska z jakiego przybędą. Fajne tematy do rozważań.

Kolonizacja Księżyca

Kolonizacja Księżyca

Taki temat do luźnych rozważań mi przyszedł do głowy. Załóżmy, przylecimy, wylądujemy i co dalej? Trzeba wziąć paru chłopa spod np. Warszawy, rozstawić namioty szklarniowe i do roboty. Chłopaki robić będą grządki z ziemi, jaką przywiozą rosyjskie satelity z Ukrainy- słynne lessy, a nasi to rozładują i usypią rabaty. W tym czasie Amerykanie ze swoim sprzętem znajdą wodę, e tam znajdą, oni już wiedzą gdzie jest lód , więc tylko przywiozą tym łonochodem ha ha, jaki zostawili na Srebrnym Globie. Potem jak już wszystko będzie przygotowane do hodowli roślin, obowiązkowa kłótnia, co sadzimy? Rosjanie, że albo żyto, albo ziemniaki, a Amerykanie, kukurydza. Jedni na wódkę, inni na wiskey. Polacy dorzucą cebulę i kapustę, bo czymś trzeba przegryzać i witaminki do organizmu wprowadzać. W wyniku narady pierwsze zasiewy i od razu żądania na Ziemię o dalsze transporty sprzętu. Namiot za namiotem będzie powstawał i zbiory będą rosły, a wraz z nimi ilość pijanych kolonistów, a i chętnych do prac badawczych na srebrnym globie będzie przybywać. Powoli gazy organiczne wytwarzane w tych koloniach zaczną tworzyć atmosferę Księżyca, co da możliwość wzrostu średnich dobowych temperatur. A to w rezultacie poprawi wyniki zbiorów. Obniżone ciążenie sprawi ,że na przykład cebula dymka będzie rosła do 1,8 metra wysoko, a ziemniaki będą się rozrastać do wielkości piłki do siatkówki. Uprawy trzciny cukrowej wprowadzą do diety słodycz cukru i nowy napój pod nazwą rum. Z tym ,że białko niestety z puszek lub w pastach , bo trudno w pierwszych stu, dwustu latach kolonizacji wyobrazić sobie hodowlę bydła na Księżycu. Prędzej ryby. A i tak ziemniaki polane wieprzowiną z tubki pod wódeczkę z żyta będą wielu odpowiadać , a na surówkę dymka. Atmosfery przybędzie i wszyscy szczęśliwi. Zdecydowanie kolonizacja Księżyca musi się udać.

Trendy dziwne

Trendy dziwne

Dziwny jest ten świat, jak śpiewał Niemen. Myślałem ,że to wszystko tylko w piosence, ale nie .Życie przerasta kabaret, a wyścig różności napawa zdumieniem. Otóż okazuje się ,ze w kraju nad Wisłą najpopularniejszym kwiatem jest storczyk. Typowo polskie dania to sushi czy pizza, o mulach nie wspomnę. Na tyłku zamiast naszych pasiastych portek nosimy jeans, a mieszkamy nie  w mieszkaniach, tylko w loftach czy apartamentach. I to nie jako ludzie, ale jako hipsterzy , swingersi i inne szczepy w tym rodzaju. Można być singlem, lub żyć w wolnych związkach. I to jest bardzo popularne, rzec by można typowe. Niestety pyzy przegrały z hamburgerami. A z drugiej strony najbardziej surowy katolicki zakon z zakazami in vitro, sprzeciwem wobec innego niż rzymsko katolicki sposobu życia , z zakazami pracy w święta kościelne, choć tu osobnicy handlujący pod świątyniami są wyłączeni z zakazów. Oni nie muszą mieć w niedzielę dnia wolnego, a laska z marketu musi. Za pieniądze z podatków hipsterów w szkołach religii nauczają pomazane przez Kościół katechetki, bez wykształcenia pedagogicznego, a i innego często też. Stopień z tego wątpliwej jakości w, w tym wykonaniu, przedmiotu wchodzi w skład średniej , która z kolei decyduje o możliwości dostania się do następnej szkoły. Absurd goni absurd, a skrajne opinie jakoś nie bardzo mogą się przedrzeć do solowego pojedynku, bo wszystko pływa w oparach kłamstw i niespełnialnych obietnic. Więc jaki jest ten nasz kraj , jak nauczyć dziecko prawości, prawdziwości oceny obiektywnych faktów i jakie niezakłamane ideały mu przekazać?  Więc na koniec jeszcze raz Niemen- lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że  ten świat nie zginie dzięki nim…..