ktak

Właściwie bez wiodącego tematu, takie tam pisanie co mi do głowy przyjdzie

Wpisy z okresu: 10.2015

Skórzane meble

Skórzane meble

To jest coś czego nie rozumiem. Skóra na meblach gości od wieków  i to podobno dlatego ,że skóra bardzo długowieczna jest. Dawniej obijano nią zydle i trony, o krzesłach nie wspomnę. I może do zamków to pasowało, ale w dzisiejszych czasach? Kanapy ze skóry ładnie wyglądają i owszem, ale siedzieć na tym się nie da , no chyba ,że ktoś ma na tył garderoby naszyte paski z papieru ściernego , wtedy się nie zsuwa. Z tym ,że niszczy mebel. Zamiast tak zwanej licowanej skóry próbowano zamsz , ale to odbierało meblom tego typu ich pierwotną własność czyli trwałość , bo po paru godzinach kręcenia tyłkiem na takiej kanapie zaczynała ona się wyświecać i traci świeżość wyglądu. Poza tym jeśli goście na przykład na talerzykach mieli tort, lub sardynki w oliwie i coś , ot tak przez przypadek upadło na mebel to już kaplica i zamiast w beznadziei czyścic lepiej było przykryć kanapę narzutą, a wtedy siedzenie wiązało się z desperackimi próbami utrzymania równowagi tak aby się nie spieprzyć na podłogę , co w stanie wskazującym niektórym się zdarzało. Takie same kłopoty mieli posiadacze skórzanych foteli w samochodach, a do tego jeszcze dochodziło to ,że skóra mocno się nagrzewa i długo wyrównuje ciepło z siedzącym, więc na przykład latem trudno się było od fotela odkleić, a zimą hemoroidy na zawołanie. Do tego całe szczęście ,że są pasy bezpieczeństwa , bo każde poważniejsze skręcanie zimą wyrzucało siedzących z siedzeń, a kierowca jeśli się nie przytrzymał kierownicy to miał duże kłopoty z prowadzeniem pojazdu. Wizyty w restauracjach typu drive trought to majonez, oraz tłuszcze z frytek i kotletów rujnowały wygląd siedzeń. I tu się okazuje ,ze pomysłowość ludzka i upór nie mają granic, wymyślono siedzenia w dziureczki wentylowane, podgrzewane , ba nawet tak zwaną alkantarę jako materiał skóropodobny, ale łatwiejszy w czyszczeniu i lepiej „trzymający’ bez wyświechtania. Ale to w samochodach, a w domu? Trudno by w czasie telenoweli , jaka by ona nie była, powietrze ulatywało z kanapy. A jakich by to wymagało instalacji, a podgrzewanie fotela czy kanapy? Jak widać wiele jeszcze przed nami. Ja tam wolę welurki , bo i przytulić się można i łatwiejsze w obyciu, o obcowaniu nie wspomnę.

Dostosowanie

Dostosowanie

Naprawdę ,życie przerasta kabaret. Jadąc dziś dużą warszawską arterią ze zdziwieniem zobaczyłem jak po chodniku idzie zadowolony człowiek. I nie samo zadowolenie mnie zdziwiło co to w co był ubrany. Miał na sobie spodnie z cienkiego materiału, koszulę bawełnianą , taka pod marynarkę. Acha i buty. W ręku machał teczką , koszulka była rozpięta na długości mostka osobnika, a rękawy koszulki uroczo podwinięte. Szok wywołał jednak kolor jego skóry , bo to był Murzyn. Od razu rzuciłem okiem na termometr , było wtedy 8,5 stopnia ciepła, a ten się uśmiecha i dalej macha teczką. Dookoła tubylcy w kurteczkach ,sweterkach i jesiennych ubrankach, a ten w koszulce. Kombinuję  może naćpany, nie wie gdzie jest i nic nie czuje, ale nie wyglądało na to . To może zmiennocieplny i dostosował się do warunków. Wtedy pomyślałem jak by to było fajnie gdybyśmy się mogli dostosowywać do temperaturki zewnętrznej. Weekend w Arktyce, a człowiek w szortach i koszulce , mało tego, po dłuższym spacerku po lodzie by się pocił. Przystanek, otrząsamy sopelki i dalej boso po lodzie. Właściwie w tropikach nic by się nie zmieniło, bo i ludzie przystosowani i ubranie takie samo. A u nas ? Oczami wyobraźni widzę tłumy rozłożone na opadłych liściach w kostiumach kąpielowych, albo zima, tak samo ubrani wylegujący się nad Morskim Okiem. Fajnie. Przed laty po całonocnej podróży pociągiem i autobusem z Warszawy do Szczyrku cały czas na stojąco , rozebrałem się z kolegą do majtasków i boso po śniegu poszliśmy się myć, do górskiego potoku. Zimno pozbawiało oddechu, ale po dokładnym wymyciu wróciliśmy, aby się wysuszyć i wtedy było już cieplutko , a na dworze było coś około – 15 stopni. Apetycik był i spać się nie chciało. Przy zmiennocieplności byłoby tak cały rok i super. A swoją droga ciekawe jak ten Murzyn to zrobił?

Obcowanie

Obcowanie

Czytałem gdzieś jakąś informację i moją uwagę przyciągnął zwrot ,że … obcował płciowo z .. Proces myślowy ruszył z kopyta. Płciowo jako dla dorosłego człowieka było zrozumiałe, ale obcowanie? Bo skąd się to wzięło czyżby obco w wannie? Chyba nie chociaż pewnie dla wielu alternatywa kusząco aby tak z obcą / obcym w tej wannie. To co innego obcy wał , no może, ale to już bardziej skojarzeniowo i perwersyjnie, nawet z domieszką homo. Można też z obcym w wannie. Ale nie byłem do końca pewny tej interpretacji więc mózg nie spoczął na laurach i do głowy przyszedł termin obcował z książką. Zacząłem to rozbierać, bo jak to jest, gdyby chodziło o samo czytanie, to by czytał książkę, lub trochę bardziej frywolnie, gdyby oglądał obrazki to by oglądał książkę. Więc na czym to obcowanie polega , no powiedzmy ,że ją głaskał, czy wąchał , albo przerzucał kartki lubieżnie oblizując palec. I już jednym skokiem jesteśmy bliżej tej pierwszej definicji z wyrazem płciowo. Ale mózg robi swoje i podrzuca termin obcował z kulturą. Kultura rodzaj żeński, a w kontekście poprzednich dywagacji wszystko się jeszcze bardziej rozjaśnia, bo przecież można obcować z rzeźbą. A to już bardzo zmysłowe jest, a obcowanie z teatrem i te gorszące sceny, czy obcowanie z baletem, no to już dramatycznie grubo w tym znaczeniu. I powoli, acz metodycznie dociera do mnie ,że to wymysł policyjnych intelektualistów jest, to obcowanie płciowe, że to wymyślił jakiś pułkownik kryminalistyki i wziął za to niezłą kasę, bo do tej pory funkcjonariusze pisali w protokołach zdarzeń ,że podejrzany …………………………………….. i tu same słowa powszechnie uznane za obraźliwe. A obcowanie jest kulturalne i bezpieczne. Potrzeba matką wynalazku. Nawet tych wynalazków słowotwórczych.

Marychna

Marychna

Jaśka ciągle nie było w domu. Ganiał gdzieś po polach, wraz ze swoimi, a ona siedziała w domu opuszczona i smutna. Dom był duży i wygodny, nawet trochę jej przypominał rodzinne strony, ale niestety tylko przypominał. Służba nieudolna, a do tego towarzystwo ,pożal się Boże. Niedomyci i oni i one , mało tego, niechętni myciu. Marychna tego nienawidziła. Piękne meble i tkaniny, a ci śmierdzą. Ale były też i dobre strony. Na przykład jedzenie. Dużo smacznych potraw jakich przedtem nie znała. Szczególnie świeże ryby przypadły jej do gustu. A była w tym względzie wybredna jak mało kto. Dużo przeżyła i cały czas jej życie było wyjątkowo bujne. Rodziła mnóstwo dzieci, ale mało z nich przeżyło. I to dla Marychny było bardzo traumatyczne. Lubiła wino , zarówno to rodzinne francuskie jak i węgrzyny tu popularne i jak wielu twierdziło lepsze do polskich potraw niż francuskie. Gdy Jasieniek wracał ot choćby na miesiąc, w domu panowało szaleństwo, on kochał ją nad życie, a ze swych licznych podróży służbowych zawsze przywoził jej cudowne podarunki. A to futerka jakieś, a to materiały cudnej urody, a to smakołyki jak daktyle czy kawa. Czasem łódź czy konia. Te łodzie to była dla niej bardzo miła odmiana bo tuż koło domu mieli stawy uroczo obrośnięte i mogła po nich bezpiecznie pływać. Zimą otulona w futra najchętniej wtulona w Jaśka lubiła szaleństwa po śniegu w pędzących saniach. Co z tego kiedy posada ukochanego zabierała mu bardzo dużo czasu, a i duch tego potężnego i zawadiackiego mężczyzny   nie pozwalał mu zbyt długo siedzieć na jednym miejscu. Czasem mu towarzyszyła , ale nie za często , bo będąc w odmiennym stanie dbać musiała o siebie. Tak jej mijały lata na tym szalonym życiu i kochała swojego Jaśka nade wszystko. Niełatwo się mogli połączyć, a zrobili to w tajemnicy przed wszystkimi po śmierci jej pierwszego małżonka, ale kochali się do ostatnich dni Jasia, chyba najlepszego króla Polski.

Park

Park

Korzystając z ładnej pogody poszedłem z Żoną do parku. Nie tam żadne łazienki ale park pod skocznią czyli tak zwany park Królikarnia. Dwa małe stawy i dookoła ścieżki oraz starodrzew. Przy wodzie ławeczki a na tafli kaczki płci różnej. Stanąłem na brzegu i gromko zakrzyknąłem –Jarosław, powtórzyłem ale żaden samiec nie zareagował . Sam siebie ofuknąłem , przecież są wybory. Ale moją uwagę szybko zwróciły ławeczki i tak sobie  pomyślałem ileż to te ławeczki słyszały. Od sekretów zbójeckich , bo i takie ekipy czasem przysiadają po wyznania miłosne najwyższych lotów. Te pierwsze mało mnie interesują ale te drugie to pewnie sama poezja. A ileż obietnic i takich nieszczerych komplementów musiała taka ławeczka wysłuchać. Wreszcie uściski i pocałunki , nawet zimą . Niby parę desek a ileż nastrojów i to daleko nie wszystko. Na przykład biegacze gimnastycy , którzy swe pobrudzone buty opierają o ławeczkę i ćwiczą  skłony czy coś tam innego. A drewno cierpi. Zupełnie inaczej jest gdy po deseczkach małe dziecko robi pierwsze kroczki. To ławeczce sprawia radość. Są też momenty nieładne jak te gdy ktoś na ławce wycina serce podpisując głupiej Elce i nie wiadomo kto? Zresztą teraz takich co potrafią cos wyciąć nożykiem w drewnie coraz mniej . Łatwiej spryskać farbą , a potem przychodzą tacy co to biedne drewienko szlifują/ a kto to lubi/, taki elektro peeling stosują i przywracają ławce dawny blask. Ale najgorsze są wrony i inne ptaki co siadają na oparciu i zanieczyszczają i zanieczyszczają cholerne ptaszyska. Więc jak będziesz siadać na ławeczce pamiętaj ile ona przeszła i zostaw na niej same miłe wspomnienia.

Parking

Parking

Byłem dzisiaj u lekarza w przychodni przyszpitalnej. Dojechałem samochodem , przy wjeździe pobrałem bilet parkingowy i już mi ciśnienie skoczyło. Bo jak to jest szpital państwowy i wybudowany za pieniądze z naszych składek. Parking też. Jako osoba płacąca składki ZUS. Choć system Ewuś mówi inaczej, powinienem z tego korzystać  bez opłat. Nie przyjechałem tam na kawę tylko w celu uzyskania usługi medycznej, za którą płacę od lat. Dlaczego więc szpital podpisał umowę na dzierżawę parkingu z kimś kto za to pobiera opłaty? Sklepik czy apteka prywatna na terenie szpitala rozumiem można skorzystać lub nie ale parking , gdzie na przykład dowozi się ludzi starszych na badania czy zabiegi? Dlaczego wymusza się opłaty za możliwość korzystania z usług państwowej jednostki , bo jak nie zapłacisz to nie masz gdzie zostawić samochodu. To dzieli pacjentów na tych co mogą zapłacić za parking i na tych co nie bardzo mogą ale muszą, bo inaczej nie dotrą do drzwi tego szacownego przybytku. I w swojej naiwności myślałem ,ze jak będę u lekarza to mi tę kartę parkingową podstemplują , albo jak w marketach pierwsze dwie godziny za darmo. Nic  z tych rzeczy , musiałem iść do automatu gdzie zobaczyłem ,ze płacę 9 złotych. Wsadziłem do automatu dychę i ten posłusznie mi wydał 50 groszy. Szczerze miałem mu ochotę przywalić, ale dałem spokój. Jedyne co pomyślałem to po co szpitalami zarządzają profesorowie medycyny zamiast profesjonalnych menadżerów ze ściśle określonymi zadaniami. A przy okazji przed gabinetami salonik towarzyski wymieniających różne uwago ludzi w wieku ponad 80 lat. Ale szczęśliwi wszyscy ,że są w grupie. Ot taka nasza specyfika.

Nauczanie początkowe

Nauczanie początkowe

Aby nie było ,ze zajmuje się tylko starszymi wnukami opowiem trochę o wychowywaniu najmłodszego. Dzielnie mi w tym towarzyszy najstarszy. Ponieważ maleństwo ma skończone 8 miesięcy więc nieuchronnie zbliża się do tego aby zacząć mówić ,siadać i chodzić. Dostaje również zębów. Na dzień dzisiejszy ma dwa na dole i jeden na górze. Ale nic to przygotowujemy dziecko do szoku żywieniowego jakiego dozna niebawem. Po pierwsze nie deprecjonując mleka opowiadamy mu ,że to ni jest najbardziej męski posiłek, ta butla mleka. Także zmiksowane gotowane białe warzywa to nie jest to co lubi prawdziwy chłop. Roztaczamy przed nim uroki mięs wszelakich i opowiadamy jak trzeszczy w zębach bobrze naczosnkowana podwawelska, jaką ferię zapachów daje krakowska, czy też opiewamy zalety tekstury i smak pasztetowej. Nie zapominamy o salcesonach. Dziecko ssąc smoczek patrzy na nas z pełnym zaufaniem , a my jakby odgadując jego myśli odpowiadamy , że oczywiście po posiłku należy cos wypić i subtelnie sugerujemy piwo. Dziecko chłonie każde słowo i nie protestuje. Potem uczymy go by pierwsze słowo jakie wypowie brzmiało…. Piwo. I tu się pochwale pierwsze ruchy ustami dla wypowiedzenie tego słowa już są. Śpieszymy się aby wyprzedzić słowo mama lub tata. Szansa jest niewielka ale jest. Dziecko nam ufa i chyba jesteśmy dla niego jakimś autorytetem. Potem seria wykładów pod tytułem kaszki nie , frytki tak i powoli ukształtujemy chłopaka.

Ale numer

Ale numer

Otóż dzielni naukowcy z uniwersytetu w Berkeley w Kalifornii wymyślili coś co jeży włosy na plecach obojętnie, czy je mamy czy nie. Wynaleźli taki czepek przy pomocy którego można rejestrować sny, ba, te sny da się potem odtworzyć. Póki co to jest dość prymitywne, ale jak trochę cholery popracują? Ja widzę już skutki i zastosowania. Na przykład przychodzi mąż nawalony i pada na łózko, a kobita mu ten czepek na łeb. Nagrywa, a rankiem gdy on dogorywa po imprezie, przegląda te sny i zanim jeszcze on oczy otworzy już go atakuje , a kto to był ta brunetka z długim nosem co koło Ciebie siedziała, a co Ty żeś robił z rękami itp. Itd. A on jak zobaczy zbyt dużo nowych kosmetyków to to samo i z rana corrida , kto to jest ten brunet na białym koniu? Jak ma na imię? Albo humorystycznie , on wraca z imprezy ona mu czepek na łeb i rano widzi jak on marzy o śledziku w śmietanie, sałatce warzywnej czy też pieczystym. I wstyd. A on zdziwiony ,że zamiast marzyc o następnym udogodnieniu w kuchni jakie jej serwuje od wielu lat na imieniny wolałaby prefumki czy jakieś małe błyszczące co nieco. Prawda senna może być okrutna , bądź zwodnicza. Każdemu się śniło ,że gdzieś spada w dół. A jak na taki sen zareaguje partner? Czy przyjmie to jako niestrawność ,samobójcze instynkty, czy też chęć do latania? Ani jedno wyjaśnienie nie zadowoli partnera, nigdy nie będzie pewien. A metody przesłuchań jak się zmienią? Zamiast zwyczajnego podłączania prądu do genitaliów, czy lania wody na twarz wystarczy założyć klientowi kokilkę i potem spisać adresy i telefony, jaki chciał chronić i dokonać masowych aresztowań. Wyda wszystkich. Swoją drogą ciekawe, czy takie sny będą uznawane za dowód przed sądem? No nic , póki co niech tam w Kalifornii pracują.

Rozmowy wieczorne

Rozmowy wieczorne

Przez weekend były u mnie wnuki. Jak już się położyli do łóżek mamy zwyczaj trochę pogadać , to znaczy ja muszę opowiedzieć jakąś historyjkę, a oni pytają. Tym razem zaczęło się od ciężkiej roboty czołgisty pod pancerzem, a dyskusja potoczyła się w zupełnie innym kierunku. Najpierw było pytanie czy krewni mogą mieć dzieci. Po informacji ,ze mogą tyle ,ze to grozi konsekwencjami w stylu kalectwa , tu bez szczegółów, wnuczęta zaczęły się dopytywać o starsze czasy. Najpierw religia , bo przecież Bóg stworzył Jezusa na podobieństwo ludzi, a sam był ojcem więc nie był bardzo stary a ludzie już żyli długo bo co najmniej kilkaset lat, więc kto do kogo był podobny? Sprostowałem ,że , Bóg stworzył ludzi na swoje podobieństwo. Wtedy zaczęli o Adasiu i Ewuni, że owszem ale to byli krewni , bo stworzona z żebra Ewa musiała mieć takie samo DNA jak Adaś i tacy ludzie nie mogą się ze sobą żenić i mieć dzieci. Podsunąłem wątek ewolucyjny i tu dyskusja rozgorzała , że jak od małpy to od której i czy wszyscy ludzie od tej samej, bo wtedy znowu zakaz ślubu i dzieci nie ma. Wpuściłem je w to ,ze życie nie musiało powstać w jednym miejscu tylko w wielu i możemy pochodzić od wielu małp. Chwila milczenia a potem pytanie którego się bałem , a od czego powstały małpy?. Znowu lekka zmyła i uproszczenie ,że z małych organizmów się rozwinęły i te organizmy były w wielu miejscach. Nazwijmy je pantofelki. Dłuższe wyjaśnienia na czym istota pantofelka jednokomórkowego polega. Już się bałem ,że dojdą do końca i zapytają, a skąd pantofelek i że jednak jest jakiś wspólny praojciec i ,że krewni pantofelki też się nie powinni żenić i mieć dzieci. Już chciałem uciekać w tłumaczenie ,że pantofelki to przez podział, ale wnuki na szczęście odpuściły po wyjaśnieniu ,że takie właśnie organizmy to w różnych wodach się rozwijały. Czas też zrobił swoje ,oczęta zaczęły się zamykać i nadszedł czas refleksji, a wymęczony dziadek wymknął się z pokoju. Coraz trudniej być Dziadkiem, ale póki co daję radę, z tym ,że za każdym razem w duszy pytanie, czy sprostam następnym razem? Czy mnie sprawdzą w Wikipedii?

Ludwil XIV

Ludwik XIV

Obudził się król jak co rano, koło 14, a na łożu obok leżała kobieta jakaś nieznanego imienia. Zawołał służbę, a ta wyniosła śpiącą babę gdzieś tamuj. Ludek już jej nie pamiętał. Kąpielowy chciał mu zaproponować kąpiel, ale król jak co dzień popatrzył na niego z niesmakiem i to wystarczyło za poranne ablucje. Władca dał się łaskawie wytrzeć mokrym ręcznikiem, z tłustych włosów wyczesano gnidy, upudrowano twarz i nałożono perukę. Potem na policzku koło ust przyklejono figlarną myszkę. Twarz króla prezentowała się świetnie. Monarcha rzucił okiem w lustro i kiwnął łaskawie głową. Zrobił siku do porcelanki, a służebny zgrabnym ruchem wylał mocz przez okno. Piękny dzień mamy -rzekł łaskawie król. Wstał i dał się rozebrać z bielizny nocnej, która zapocona natychmiast powędrowała do cebrzyka z wodą, potem założono królowi nowy komplet bielizny jedwabnej, koszulę z żabotem i mankietami, oraz jedwabne spodnie na zgrabne białe pończoszki. Całość zwieńczyły białe butki z kokardkami. I stanął Ludzio przed lustrem, a służebni go okadzali perfumą. Król pieszo udał się w daleką podróż do sąsiedniej komnaty, gdzie podano śniadanie. Przy stole czekał już cały dwór. Ludwik ziewnął i zasiadł. Znużonym wzrokiem popatrzył na dworzan i pomyślał , co oni dziś wymyślą aby mnie zdetronizować? Ochota do jedzenia szybko go opuściła i zjadł tylko kilka daktyli, wypił buteleczkę wina i zaczął urzędowanie. Jakże inaczej my dzisiaj rozpoczynamy dzień roboczy. Najpierw w łóżku dobrze znana kobieta, potem zrzucamy pidżamę i prysznic , golenie i wkładamy czystą, ale bawełnianą bieliznę. Obowiązkowo myjemy zęby, kawka i kanapeczka , teczka i do roboty. A tam na nas czeka,…. najwyżej karta zegarowa. Sporo się jednak zmieniło.