Sen

Miałem fajny sen, wpadli do mnie do domu Rolling Stonesi. Nie wszyscy , nie było perkusisty Charliego Wattsa. Usiedliśmy na tarasie, pogoda była znakomita, a i napitki w postaci piwka do przyjęcia. Ciekawostka, każdy z trzech Stonesów jest wielokrotnie ojcem, zawsze powyżej piątki potomków. Jak to u muzyków tego nurtu są to dzieci z różnymi paniami, więc liczna grupa jest rodzeństwem lub rodzeństwem przyrodnim. Zaczęliśmy opowiadać o dzieciakach . Mick opowiadał z wielka dumą o córce Elizabeth, o jej urodzie i karierze w filmie i modelingu. Duma z niego biła aż miło. Opowiadał chwilę, a potem do tej jego tyrady włączył się Keith, który z kolei w swoim stylu zachwalał córkę Theodorę. Oczywiście bardzo ją kocha, ale nie mógł zrozumieć jak dziewczyna o urodzie odziedziczonej po takim ojcu, może robić karierę w modelingu. Na to Mick stwierdził ,że uroda Keitha jest tak oryginalna ,że podobieństwo to plus. Śmialiśmy się i wtedy zabrał głos Ron, , który stwierdził , mówcie co chcecie, ale ja najbardziej kocham moje swoje trzyletnie bliźniaczki. Tu należy wspomnieć ,ze Ron ma 72 lata. Ja siedziałem cicho , bo co tam ja mogłem powiedzieć o swojej raptem dwójce dzieci, ale cała ta rozmowa po raz kolejny uświadomiła mi ,że nawet najbardziej znani i zblazowani wydawałoby się ludzie mają bardzo podobne emocje. Szkoda ,że się obudziłem.