Ad Babcia Zosia

Chyba zostałem lekko źle zrozumiany. Patrząc na Babunię nie miałem zamiaru znaleźć w sobie jej urody. Zastanawiałem się nad Jej życiem , odgadywałem charakter i domyślałem się relacji z Dziadkiem. Oni mieli trójkę dzieci, dwóch synów jak dęby, choć chorowitych i córkę z wadą postawy, ale inteligentną. Babunia czyniła różnorakie zabiegi wobec swoich dzieci i wnucząt. Z natury surowa w obejściu, przestrzegająca zasad i tradycji, starała się scalić rozjechaną po Polsce rodzinę. Zmarła w 1945 roku w wieku 70 lat. Jak tak na nią patrzyłem , również i na Dziadka to się zastanawiałem co z charakteru po nich mam. I tak myśląc znalazłem się w głupim położeniu. Wynajdywanie cech pozytywnych miałoby posmak samochwalstwa, a tego nie lubię. Żadne z nich nikogo nie zamordowało czy nie pobiło jak i ja więc może to jest jakaś genetyczna ciągłość? Z tym ,że taka mało oryginalna bo już trochę żartując i listonosz mógł być pacyfistą. Jedyne co namacalne to to ,że Dziadzio pracował na kolei, a ja studiowałem kolejnictwo. Z tym ,że nie był to wynik jakiejś pasji, a jedynie chłodna kalkulacja mojej Mamusi, która wiedząc ,że mnie interesuje informatyka, „pełna wiary” w moje umiejętności stwierdziła ,że Elektronika na Politechnice będzie dla mnie zbyt trudna, więc lepiej studiować na mniej wymagającym wydziale jakim był Transport.  I to by było na tyle w kwestii DNA.