Moja pozycja

Tyle się dzieje a ja jak w więzieniu zamknięty na leżąco. Normalnie cholera mnie bierze i jak to mam w zwyczaju szukam pozytywów.  I co gorsza nie znajduję. Na demonstrację się nie nadaję, więc nie zaznaczę swoją obecnością. Znany nie jestem więc nikogo to nie obejdzie ,że mnie nie było. Na telewizję patrzę z niechęcią , no może z wyjątkiem Formuły 1. Tak sobie pomyślałem ,że może poćwiczę aby zostać smakoszem. Z jednej strony szkoda mi Żonę skłaniać , aby przygotowała coś nowatorskiego a z drugiej jak mam tak ograniczony smak ,że mija się to z celem. Dodatkowo jeść mi się nie chce. No to może smakoszem napojów , cos pomieszać , jakieś koktajle. Tu wymagana smakowe są mniejsze. Jest też grupa trunków pitych aby się nawalić. I tu być może mógłbym się wykazać kreatywnością , ale jak ja o kulach narąbany jak stodoła wrócę do łóżka? Nie ma takiej opcji. Żona może najwyżej zostawić moje zwłoki do regeneracji zostawić w miejscu degustacji. Jest niestety jeszcze jeden element , który nie pozwala m się tym zająć. Ja zwyczajnie nie lubię się nawalić. Napić, posączyć ,posmakować, proszę bardzo , ale tak do upodlenia to nie. Wegetuję więc w pozycji horyzontalnej i głupieję do tego stopnia ,że przez myśl mi przeleciały robótki ręczne / mam kompletny brak talentu w tę stronę/. W chwili desperacji postawiłem sobie trudne zadanie- wymyśleć reklamę ketchupu. Podobno trudne. I wymyśliłem. Na ekranie profil gościa w dość sporym zbliżeniu. Facet ma przymknięte oczy i coś mu dociera do nozdrzy. Wciąga coś do nosa. Lecą w tę stronę sól, pieprz, ziółka a potem na spodzie ekranu pojawia się czerwona plama . I tu bardzo szybko facet robi chap ustami jak pieś chwytający zdobycz. Na ekranie pojawia się a co pod spodem to mniej ważne i ostateczny napis Ketchup ………. I tu nazwa. Nawet byłem zadowolony z pomysłu. Czego to się z braku zajęcia nie wymyśli.