Zapach

Pamiętam jak zwykle na Wszystkich Świętych urzekał mnie zapach cmentarzy. Lubiłem chadzać tam po zmroku i urzekały mnie i te zapachy i dymy ze starych zniczy, oraz zapach gorącej stearyny. To wszystko razem tworzyło jakby nastrój do latających duchów jakie zdawało się latały po cmentarzu. Nigdy nie czułem z tego powodu strachu a raczej rodzaj wzruszenia, bo wydawało mi się ,ze ta atmosfera powstaje na podstawie wspomnień tych co cmentarz odwiedzili. Niestety teraz wszystko zepsuły niezrozumiałe dla mnie wyścigi rodzin zmarłych. Kto postawi większą chryzantemę , kto zapali jak największą ilość jak największych zniczy. Ani to uroda , ani nastrój. Do tego wyścig na nagrobki , a z jakiego kamienia , a gdzie zamawiany itp. Brakuje by na płytach ceny zostawiali. Okropne. Nikt już nie robi grobów z roślinkami pod nazwą mrozy, które to maleństwa przetrzymywały ujemne temperatury a nadawały nagrobkom walor naturalności.  Tradycyjną pańską skórkę przed bramami cmentarzy zastąpiły stoiska z różnego rodzaju asortymentem czegoś do żucia itp. Ginie nastrój zadumy, wspomnień, gdzie te rodzinne obiady po południu? Dzisiaj trzeba odwiedzić kilka cmentarzy aby zapalić lampki na grobach wszystkich choćby w miarę bliskich. A to zajmuje dużo czasu. Dawniej szło się na jeden cmentarz i na raptem kilka grobów. Potem obiad i wspomnienia. Pewnie są jeszcze domy gdzie się tak obchodzi to święto i oby jak najdłużej.