Jaskinia

Zawsze fascynowali mnie jaskiniowcy. Szczególnie to w jaki sposób żyli, oraz jak ich zachowania mają się do dzisiejszych potrzeb człowieka. Mój ulubiony film to „Walka o ogień”, który cos mówi na ten temat. Co jakiś czas myślę o tym jak na przykład ubierali się w tych jaskiniach? Wiadomo ,że korzystali z futerek zwierząt, ale ile się trzeba było narobić aby taką skórkę zamienić na coś z czego można było uszyć/upiąć tunikę. Na zimnych kamieniach jaskini było im niewygodnie więc nanosili trawy , gałązek i na to dwie skóry jedna od dołu a druga od góry. A czy to prali? A jak czymś zapaskudzili? To co szli po następnego zwierzaka. Raczej tak , bo jedli wtedy właściwie mięsko. O ile można sobie wyobrazić jak wsuwają sarenkę czy jelenia , ba nawet łosia o tyle konsumpcja mamuta jest trudna do wyobrażenia. Ot choćby taka golonka z mamuta, toż to całe plemię ze dwa trzy dni by jadło, a były cztery. I t trzeba dodać kompletny brak surówek czy frytek o kopytkach nie wspomnę. Wielu zapyta jak oni mogli tak jeść. Odpowiadam , z apetytem, bo nie jadali zbyt często, więc usiłowali się najeść na zapas. Gość w moim wieku nie miał już ani jednego zęba i jadł , a właściwie łykał tylko małe ręcznie rwane kawałeczki i wsuwał tak długo jak długo trawił takie żarcie. Potem posyłali go po drewno na opał , a na zewnątrz jaskini, wilki, niedźwiedzie czy inne drapieżniki kończyły jego życiowa przygodę. Oczywiście dziś nam jest dużo lepiej, bo i placuszki i suróweczki nie wspominając o tym ,że ja mam własne zęby minus dwa. Wynik nie do osiągnięcia dawniej. A teraz proszę bardzo jest nas wielu, a nawet jak ktoś ma sztuczne ząbki to też wsunie golonkę. Może nie z mamuta ale zawsze. I właśnie tego bym sobie życzył goloneczki co jakiś czas.A